Do góry

foto1 foto2 foto3 foto4 foto5
...

XIV Liceum Ogólnokształcące w Krakowie

 

TangoweLove”

 

Tańczymy już razem 8 miesięcy… to naprawdę długo.

 

Zastanawia mnie, dlaczego nie rozmawiamy o swoich wrażeniach?

 

Przecież spędziliśmy tyle czasu razem… zawsze z niecierpliwością czekam na kolejne zajęcia... ale o tym później.

 

 

 

Pewnego dnia zaproponowałam aby każdy z nas napisał swoją refleksję, byłam ciekawa tego co powstanie, i… powstało coś pięknego!

 

Pan profesor pisze :

 

Weronika ma mnóstwo pomysłów… Czasem rzuci hasło, że na kolejnych zajęciach robimy sobie wspólne zdjęcie, innym razem przyniesie naleśniki z farszem wegetariańskim, które samodzielnie wysmażyła, a ostatnio uraczyła nas komunikatem: każdy ma spisać swoje tangoowe przemyślenia!

 

Więc jakiegoś wieczora usiadłem starałem się spełnić oczekiwanie Weroniki.

 

Co tylko napisałem któreś pierwsze słowo, jak przypomniał mi się Paulo Coelho: „O tańcu nie da się pisać, taniec trzeba tańczyć”. Wyłączyłem komputer, poszedłem – jak każdego wieczora – tańczyć, czyli „pozwolić sobie na luksus bycia sobą”(to też Coelho). Wracając, marzyłem o przedmiocie szkolnym, który byłby obowiązkowy, a kończył się egzaminem. Bez ocen w postaci nic nie znaczącej cyfry. Z oceną w spojrzeniu partnerki/partnera – jak pięknie to zatańczyliśmy! I marzyłem o uczniach, którzy z niecierpliwością oczekiwaliby na takie zajęcia… I o decyzjach władz, by taki przedmiot wprowadzono – marzyłem… Taniec…

 

A obok marzeń brzmiało mi jedno tango, które uwielbiam… ?

 

 

 

Odnosząc się do tego co nasz kochany pan profesor napisał… Myślę, że jedno z Pana marzeń w małym kawałku się spełniło. Marzenie o uczniach, którzy czekaliby z niecierpliwością na takie zajęcia… a w tym utwierdza nas kolejna refleksja.

 

 

 

Tomek pisze:

 

Dzięki tangu mogę nauczyć się czegoś pożytecznego, dodatkowo mam możliwość lepszego zagospodarowania swojego wolnego czasu, a nie bezsensownego marnowania go na granie w gry. Zajęcia są prowadzone bardzo ciekawie, humorystycznie i profesjonalnie. Tango dodatkowo zaczęło mnie interesować. Z dużą niecierpliwością czekam na poznanie kolejnych figur w tańcu.”

 

Uwierz mi Tomku– my również.

 

Tomek dopiero zaczął swoją przygodę z tangiem, a może i swoją przyszłą drogę?

 

 

 

Kamil pisze:

 

Dzięki zajęciom tanga nawiązałem wiele znajomości i ciągle mogę poznawać innych. Zacząłem też kształtować swoje poczucie rytmu oraz poprawiłem swoją motorykę. Oprócz tego pragnę dodać, iż jest to znakomity sposób na spędzenie czasu z innymi ludźmi. Mam nadzieję, że w przyszłym roku szkolnym też będę mógł uczęszczać na zajęcia.”

 

 

 

A teraz coś innego!

 

Pewnego dnia zostałam zapytana, czy fraszki mogą być. Mogą! – odrzekłam.

 

A oto one:

 

Tańczące ciało – instrumentem sztuki

 

zaproś moje do tej nauki”

 

 

 

Co tancerz ma na myśli

 

kiedy mu się tango przyśni?

 

Ona nie jest zaskoczona

 

więc szybko otwiera ramiona

 

- Krzysztof Mycek
Cor et Animus

 

Zostawię to każdemu do interpretacji.

 

 

 

"Emil" pisze:

 

O zajęciach dowiedziałam się ze strony internetowej XIVLO.

 

Przy wyborze szkoły nie miałam problemu. Wiadomość o prowadzeniu tych zajęć również spowodowała, że wybrałam tę szkołę bez zastanowienia. Już od pierwszych zajęć prowadzonych przez P. Szopę zakochałam się w tangu. Regularne uczęszczanie na treningi utwierdziło mnie w przekonaniu, że to są moje ulubione zajęcia pozalekcyjne.

 

Mimo wielu nieudany prób wykonania danej figury, profesor nie poddawał się i do skutku tłumaczył i pokazywał te ćwiczenia. Pierwsza udana próba… druga… trzecia i kolejne! Sukces!

 

Pana Szopę bardzo motywowały nasze postępy. Co mi dają te zajęcia?

 

Jest to dla mnie czas w którym zapominam o wszystkich problemach i mogę skupić się tylko na tańcu.”

 

 

 

A teraz kolejna refleksja doświadczonego już Szymona J. Gdy to przeczytałam, dowiedziałam się jak długą drogę musiał przejść.

 

 

 

 

 

Szymon pisze:

 

Tango i ja”

 

Zaczęło się od zobaczenia ogłoszenia i pójścia na pierwsze lekcje. Na początku byłem ja i mój kolega Janek, który tańczył z moją koleżanką z klasy, ale był ktoś jeszcze. Na pierwszych zajęciach siedziałem i patrzyłem jak inni tańczą, bo nie wychodziło mi na początku, ale w końcu udało mi się. O ile dobrze pamiętam to pierwsza moja partnerka była z równoległej klasy i dobrze mi się z nią tańczyło, ale ona zrezygnowała.

 

Po tym miałem tylko ćwiczenia na dysocjację i układanie stołów. Zdarzyło mi się też zatańczyć z panią Izą. Po pierwszych zajęciach nie wiedzieliśmy jak ustawić ławki i krzesła, ale w końcu udało się. Niestety po jakimś czasie tango skończyło się z powodu braku partnerek, ale to jeszcze nie koniec. W następnym roku znowu ja z Jankiem wróciliśmy na tango z nowymi osobami. Doszły trzy dziewczyny i dwóch chłopaków, chyba tak. Wiem, że mój wierny druh tańczył z jedną z tych dziewczyn, a ja raz z jedną i drugą, ale ta druga miała później partnera.

 

Potem mój wierny kolega zmienił partnerkę, a jego partnerka poszła do innego partnera i zostałem ze słupem, gdzie znów ćwiczyłem dysocjację. Kiedyś przyszli do nas gimnazjaliści, albo licealiści i zapytali czy profesor Szopa, nasz nauczyciel tanga, mógłby nauczyć ich tańczyć poloneza. Profesor ich nie uczył poloneza, ale tanga, na którym byłem. Po tych wydarzeniach tango znowu się skończyło i mój kolega powiedział, że za rok może się już nie pytajmy czy tango będzie. Ja poszedłem na tango i dobrze, że tak się stało, bo są to jedne z lepszych zajęć w tym roku, mam z kim tańczyć! Doszło trzech chłopaków i pięć dziewczyn, jest jeszcze para w wieku pana profesora Szopy. Niektóre z dziewczyn odeszły już, szkoda. Przez te trzy lata było krucho, ale w końcu mam partnerkę, z którą się dogadujemy i na zajęciach mamy ciekawe osoby. Warto było czekać na te chwile, ale mam nadzieje, że to nie koniec. Dzięki tangu wiele rzeczy poznałem o tańcu i o relacji z drugą osobą w tańcu, a to dzięki świetnym nauczycielom, pani Izie i profesorowi Szopie.

 

Piękna, prawda?

 

 

 

Na koniec zostawiłam refleksję, która na długo zapadnie mi w pamięć… Bez zbędnych słów.

 

 

 

Pani Renata i Krzysztof piszą:

 

Tango argentyńskie – rodzaj muzyki i taniec związany z miastem zapoczątkowany w Argentynie i w Urugwaju. Wykonywany zazwyczaj przez orkiestrę tanga. Charakterystycznym instrumentem muzyki tanga jest bandoneon.

 

Klasyczne tango argentyńskie jest tańcem charakteryzującym się improwizacją i bliskością partnerów. Liryka tang, pisana często wlunfardo, wyraża zazwyczaj smutek lub zawód miłosny. Jeden z najwybitniejszych poetów tanga Enrique Santos Discépolo nazwał tango smutną myślą, którą się tańczy.

 

Tak o tangu pisze Wikipedia. Ale nie jest smutno na warsztatach tanga argentyńskiego w XIV LO, tu tańczy się, myśli się, uśmiecha. Przychodzą młodzi ludzie, uczniowie, Gimnazjum i Liceum, którym „się chce” zrobić coś dla siebie, ale wspólnie z innymi. Zadbać o dobrą sylwetkę, umuzykalnić się, zdobyć umiejętność interpretacji muzyki tańcem. Na tych zajęciach widać ich zaangażowanie. Nie sztuczne, wymuszone, ale takie prawdziwe. Nam, starszym od nich o kilka dekad, przebywanie w ich towarzystwie sprawia wiele przyjemności, ponieważ traktują nas jak współuczestników, a nie jak intruzów. Kiedy ostatnio przez kilka tygodni Warsztaty nie mogły się odbywać, brakowało nam ich. A sms od Pana Jerzego: „Jutro tańczymy”, sprawił nam wielką radość. Radość poznawania nowych elementów tanga, które z zaangażowaniem i pasją przekazują nam jego wielcy miłośnicy Państwo Izabela i Jerzy Szopa.”

 

 

 

A teraz moje wspomnienie J

 

Przeżyliśmy tyle wspólnych chwil , myślę, że już mogę to głośno powiedzieć.

 

Traktuję Was współuczestników jako” taneczną” rodzinę. Zawsze z niecierpliwością czekam na kolejne zajęcia, bo wracam z uśmiechem i niedosytem w sercu.

 

Pamiętam pierwsze zajęcia… tę nieśmiałość i strach w oczach.

 

Jedynym podparciem wtedy był dla mnie pan Szopa, gdyż zaprosił mnie na pierwsze zajęcia, a znałam go z wcześniejszych lat. Nie znałam osób, które dookoła mnie się znajdowały, ale poznałam cudownego partnera, który rozumie „gorsze” dni i z którym dobrze mi się rozmawia. Pamiętam jak cieszył się, że akurat na mnie trafił, ja byłam innego zdania. Myślałam, że ucieknę po pierwszych zajęciach, bo bałam się że nie zdołam zadaniu. Jednak po pierwszym zatańczeniu kroków podstawowych czułam niedosyt… I chęć dalszej nauki. Zakochałam się w tym jak pan profesor prowadzi naszą ukochana panią Izabelę, której kiedyś bardzo się obawiałam. Pamiętam gdy wchodziła z gracją do świetlicy, zastanawiałam się jaka jest i czy nas lubi. Była wymagająca i nadal jest. Pamiętam jej krytyczne spojrzenie, pomimo tego, że spoglądała z daleka uginały mi się nogi, ale strach łagodził pan Szopa, swoim łagodnym uśmiechem i żartami.

 

Dzisiaj nie wyobrażam sobie bez nich zajęć. Pani Izabela jest cudowną kobietą, która ma duże poczucie humoru, dba o szczegóły (tak samo jak ja!) Miałam przyjemność spotkać ją poza warsztatami, tak ciepło mnie przywitała! Cieszę się, że mogę być częścią tych warsztatów, bo tu możemy pobyć ze sobą, Cieszyc się ze sobą i najważniejsze być sobą!

 

Mam nadzieję że nasza „tangowa” przygoda i to co robimy się nie skończy. Ba!

 

A nawet zainteresujemy tym więcej osób! Bo kochamy to co robimy.

 

A to jest najważniejsze, nie postępy czy talent, ale to ile serca wkładamy w naszą pracę.

 

 

 

 

 

 

 

 

Nasz nauczyciel, profesor Jerzy Szopa wraz z małżonką prowadzą od kilku lat w XIV LO warsztaty tanga argentyńskiego dla młodzieży.

W styczniu odwiedzili Buenos Aires, gdzie doskonalili taniec. Teraz opowiadają o swoich wrażeniach.

20 lutego br., w ramach współpracy międzypokoleniowej odbyło się spotkanie klubu seniora „Nie dzieli nas wiek” z uczniami – uczestnikami warsztatów tanga argentyńskiego.

Przedstawiona została prezentacja z pobytu w Buenos – kultura, architektura, kuchnia…

Następnie ukazano historię, zwyczaje i współczesny charakter tanga. Prowadzący spotkanie zatańczyli do czterech podstawowych rytmów – tango milongi, tango salon, tango vals, tango nuevo. Odbył się poczęstunek YerbaMatą – narodowym napojem Argentyńczyków i zaproszono uczestników na zajęcia podstawowych kroków, które (wyćwiczone) umożliwią już tańczenie tanga. Spotkanie zakończyło się pożegnalnym tangiem w wykonaniu prowadzących i ich uczniów.

Tangowe wspomnienia

 

Albowiem przychodzi dzień, kiedy człowiek spogląda wstecz, jakby chciał zobaczyć jak długą drogę przebył. I wtedy pojawiają się wspomnienia”

 

Taki tytuł wybrało serce … a serca należy słuchać. Będzie to refleksja jak i podziękowanie za miniony piękny dzień jakim był 20.02.2019

Pięknego dnia pod każdym względem, posłużę się cytatem z piosenki, którego użył Pan profesor w swojej wypowiedzi, podczas dawno minionej rozmowy. Cytuję: „Bo w życiu piękne są tylko chwile”...

Lecz te chwile, chodź krótkie dają siłę, moc o jakiej nie wiemy.

Po cudownych chwilach gromadzą się niezapomniane wspomnienia.

Te które nas rozśmieszają i unoszą nasze dusze. Te które pokazują nam, że wszystko, co znajdowało się kiedyś w naszej głowie, żyje nadal , zakorzenione głęboko w sercu.

Albowiem wspomnienia są czymś wyjątkowym.

Czymś czego drugi człowiek nie jest w stanie nam odebrać.

Są obrazem na płótnie, malowanym przez dotyk, wzrok oraz słuch.

Te zmysły pomagają w zapamiętywaniu, najważniejszych dla nas chwil.

Dnia 20.02 nawiedziły mnie moje wspomnienia…

Tangowe wspomnienia…

Przypomniały mi moją pierwszą lekcję tanga...

Lekcję po której zdecydowałam, że chcę to robić… chcę tańczyć tango.

Zastanawia mnie, czy była to łatwa decyzja… Otóż nie. Nie dlatego, iż nie jest to mój styl.

Wymówki (za które uważam to stwierdzenie) nie boję się tego powiedzieć, są dla słabych.

Dla mnie, nie była to łatwa decyzja , prawda tańczę inny styl, ale było to coś zupełnie nowego… wyzwanie , praca nad dysocjacją ,słuchaniem partnera oraz najtrudniejsze zaprzestaniem myślenia. Co sprawia mi duże kłopoty. Gdy oglądałam jak Pan profesor razem z Panią Izą ,płyną po parkiecie, wtedy zrozumiałam dlaczego tango jest wyjątkowe…

Tanguero zgodzi się ze stwierdzeniem, że tango to coś więcej niż taniec…

To burza emocji jaką przeżywamy, My jako tancerze oraz widzowie.

Taniec nie tylko łączy ludzi, ale również sprawia, że stają się sobą.

Wiele razy spotkałam się ze stwierdzeniem, że w tańcu pokazujemy siebie, nie rozumiałam go, do pewnego momentu…

Momentu w którym przestałam myśleć .

To są moje początki z tangiem, popełniam błędy, ale na czym się uczyć jak nie na nich? Krytyka jest dobra…

Albowiem , ktoś zwraca na nas uwagę i naprowadza nas na lepszą drogę taneczną (ja osobiście się wtedy stresuje :))

Czy da się nauczyć osobę aby przestała myśleć? Nie jestem tego pewna. Powinien nadejść odpowiedni moment.

Pamiętam, że nadszedł, tuż przed tańcem zamknęłam oczy , wzięłam głęboki wdech i… Przestałam myśleć. To było pół roku temu, dlaczego do tego nawiązuję? Ten dzień powrócił, wczoraj!

Nie ma słów, które wyrażą jak szczęśliwa wróciłam do domu.

Ta prezentacja! Zdjęcia! I kroki w praktyce!

To było cudowne przeżycie, tak mało wystarczy do odnalezienia w tym wszystkim siebie.

Najmilej będę wspominać moment w którym zaprosili Państwo do praktycznej nauki. Oboje z Szymonem zdecydowaliśmy, że też chcemy poćwiczyć, a więc weszliśmy na parkiet - miło było wrócić wspomnieniami do pierwszej lekcji tanga, tym razem widownia była większa… Nadszedł koniec prezentacji ,a z nim druga możliwość zatańczenia. Dziękujemy za to! To wyjście było pod wpływem impulsu… Bez głębszego zastanowienia, ruszyliśmy z Szymonem na parkiet, pomimo tremy i moich trzęsących się nóg  .

To było nowe doświadczenie, ale jakże emocjonalne! Można powiedzieć, że było wyjątkowe.

Otóż to, było wyjątkowe.

Rozmawiałam z Szymonem w drodze powrotnej, oboje jesteśmy zgodni, że to było coś!

Pomimo tego, że nie wyszło tak jakbyśmy chcieli, ale było wyjątkowo…

Tańczyliśmy w rytm jak i do wokalu, były pauzy…

I mi się udało, wyłączyłam myślenie! :)

Czułam się tak jakbyśmy byli sami i… sunęli po parkiecie.

Podczas rozmowy uzgodniliśmy, że było w nas naprawdę dużo emocji.

Związanych z tym, że ktoś inny (nie nauczyciel ani trener) na nas patrzy oraz inne zabawne cuda, których widownia (na szczęście) nie zauważyła…

To doświadczenie zostanie w nas do końca przygody z tangiem, bo odważyliśmy się!

Odważyliśmy się wyjść na środek i zatańczyć to, czego do tej pory się nauczyliśmy i byliśmy w tym zgodni. Myślę, że było to też podziękowanie  za trud i cierpliwość Pana jak i Pani Izabeli włożony w pracę nad nami. Cieszy mnie bardzo, że mogłam brać w tym udział… i poznałam tak cudownych ludzi jak Pan oraz niezastąpiona Pani Izabela <3 .

Jestem w szoku, jak wiele udało mi się od Państwa nauczyć, mam nadzieję, że dalej będę mogła brać od Państwa przykład.

Zarazili mnie Państwo miłością do tanga, dziękuję za to!

A moją wypowiedź zakończę refleksyjną myślą, której autorem jest Gabriel Garcia Marquez:

Pamiętanie jest łatwe dla tych, którzy mają wspomnienia, zapominanie jest trudne dla tych, którzy mają serca”

 

Weronika Hylińska, klasa 1a

 

Do dziś toczą się spory o muzyczne korzenie tanga. Z pewnością jest eklektycznym rodzajem – łączy wiele rytmów. Od hiszpańskiego flamenco, afrykańskiego candombe, przez kubańską habanerę. Jednak tak mało wspomina się o polskim wkładzie w ten taniec. Tak, tak… To polka! I choć to Czesi zainicjowali rytm w szybkim tempie i parzystym metrum 2/4 (stąd nazwa: od czeskiego „pulka”, czyli połowa), to jednak Polacy dopiero go rozwinęli - na postać polki sądeckiej. Potem zabrali do Argentyny.

Za to nikt nie odbierze nam w tangu rytmu mazurka – jest jak najbardziej nasz :)

Tango to taniec, który jest opowiadaniem – z kimś, o kimś…

Za niecały miesiąc lecimy do Buenos Aires – dniami będziemy doskonalić umiejętności, nocami tańczyć milongi.

Przy okazji zajęć, wspomniałem o tym. Mateusz - chyba abym nie zapomniał, że Buenos to nie tylko tango - w tajemnicy przygotował mi przewodnik. Zebrał ważne informacje, ułożył je, dodał fotografie, ryciny… A potem złożył i wydrukował. Rodzice Mateusza pomogli nadać przewodnikowi introligatorską formę.

W świątecznym prezencie dostałem dwa egzemplarze… Mateusz sugerował, że w ten sposób unikniemy małżeńskich sprzeczek :)

To niesamowite uczucie mieć tak niesamowitych uczniów… Wciąż jestem wzruszony…

Kochany Mateuszu, będziesz z nami w Buenos… A i myślę, że będziesz na zawsze – nie zapomina się takich ludzi…

Dziękujemy…

 

Iza Opalińska i Jurek Szopa

Copyright © 2019 High School Rights Reserved.

Oferta edukacyjna 2016/2017