Jubileusz: 15 lat współpracy „czternastki” z „Chatką Puchatka”
Dzieci ze Świetlicy Środowiskowej TPD „Chatka Puchatka” znają uczniów XIV LO bardzo dobrze. Wszak w charakterze wolontariuszy odwiedzają oni regularnie „Chatkę”, zupełnie bezinteresownie, z potrzeby serca poświęcając swój czas i siły przychodzącym tam dzieciom.
Współpraca ta trwa już niemal osiemnaście lat. Uroczysty jubileusz piętnastolecia tej współpracy świętowaliśmy 10 grudnia 2003. Wtedy w Teatrze Groteska spotkali się wychowankowie „Chatki” i uczniowie naszej szkoły.
Przybyło też wielu zaproszonych gości: przedstawiciele Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, władz oświatowych i uczelni pedagogicznych Krakowa, obecni i dawni nauczyciele naszego liceum kierujący współpracą szkoły ze świetlicą, studenci, a także absolwenci XIV LO, dawni „chatkowicze” – laureaci konkursu „Ośmiu Wspaniałych”, organizowanego co roku przez Urząd Miasta Krakowa i wyróżniającego tych, którzy poświęcają się na rzecz drugiego człowieka.
Były wspomnienia, przemowy, podziękowania, słowem – wzruszenie. Część artystyczną spotkania stanowił spektakl pt. Róża – baśń zimowa osnuta na motywach baśni Andersena: Dziewczynki z zapałkami, Królowej śniegu, Ostatniej perły. Spektakl został przygotowany przez p. Andrzeja Tadusa i p. Michała Orczyka we współpracy z p. Agnieszką Dziublą.
Wystąpiły w nim dzieci z „Chatki Puchatka” oraz uczniowie „czternastki”. Przedstawienie – jak sugerował tytuł – miało charakter baśniowy. Główna bohaterka – Dziewczynka z Zapałkami – z blasku palących się zapałek wysnuwała kolejne wizje, spełnienia własnych tęsknot, z których wyłaniała się opowieść o narodzinach i szczęśliwym dzieciństwie, którego była pozbawiona. Nie mogło w tej opowieści jednak zabraknąć „ostatniej perły”, perły Troski, „przy której wzmacnia się blask i moc innych pereł”. Dlatego mała dziewczynka musiała doświadczyć także śmierci, oświetlonej wszakże blaskiem bożonarodzeniowej Gwiazdy.
Wyobraźnia dziecka stworzyła przed oczyma widzów serię onirycznych obrazów wyrażających pragnienie szczęścia, miłości – i ludzkiego ciepła, którym, lepiej niż zapałkami, można by w mroźny wigilijny wieczór ogrzać zmarznięte dłonie. We wszystkie te misteria wprowadzała ją także muzyka: Mozart, Bach, melodia Cichej nocy, kolędy przynoszącej wieść o odmianie świata, której tak bardzo pragnęła. I doczekała się jej.
Zdjęcia wykonano w trakcie spektaklu wystawionego na szkolnej scenie