Do góry

foto1 foto2 foto3 foto4 foto5
...

XIV Liceum Ogólnokształcące w Krakowie

 

W piątek, 19 grudnia 2014 r., radio szkolne zaprezentuje program

Gwiazdka z radiem "Meti".

Czas emisji: 18 min.

 

Jest w moim kraju zwyczaj, że w Dzień Wigilijny,
Przy wzejściu pierwszej gwiazdy wieczornej na niebie,
Ludzie gniazda wspólnego łamią chleb biblijny,
Najtkliwsze przekazując uczucia w tym chlebie.


                                                                         C.K. Norwid

 

 Oddanym przyjaciołom i nieprzejednanym wrogom „Czternastki"

ślemy życzenia pogodnej refleksji w czasie nadchodzących

Świąt Narodzenia Pańskiego

oraz ze wszech miar udanego

nowego 2015 Roku !    

                   

 

   

DZIEŃ OTWARTEJ SZKOŁY w XIV LO

W piątek, 31 stycznia 2014 roku, XIV Liceum Ogólnokształcące w Krakowie otworzyło swe podwoje przed uczniami szkół gimnazjalnych, którzy w trakcie przygotowanych dla nich – niezwykle interesujących – zajęć mieli okazję przekonać się, że Chemia jest kolorowa, a matematyka to Wesołe łamanie głowy; poznali Funkcjonowanie ludzkiego organizmu; i mówiąc Po angielsku śpiewająco, przekroczyli Wrota Sahary. 
Niemałe emocje towarzyszyły finałowi międzyszkolnych debat oksfordzkich z udziałem uczniów krakowskiego Gimnazjum nr 14 i Gimnazjum z Rząski (zwyciężyli ci ostatni).

Dzień Otwartej Szkoły w „Czternastce” zainaugurowała prezentacja spektaklu poetyckiego Sceny przy Chełmońskiego Wigilia.

I niech żałują ci, którzy w tym dniu do azorskiej szkoły nie dotarli !

Folklor manifestacji patriotycznych

Młodzież XIV LO uczestniczy w obchodach Święta Niepodległości

Uroczyste obchody 90. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości rozpoczęliśmy zbiórką o godzinie 9:35 na ulicy Kanoniczej. O 10:00 zaczęła się uroczysta msza święta w katedrze na Wawelu, a półtorej godziny później ruszyliśmy w długim pochodzie Drogą Królewską na plac Matejki, gdzie delegacja naszego liceum z pocztem sztandarowym złożyła kwiaty.
Wszystko pięknie i ślicznie, kiedy mówi się o tym w sposób oficjalny.
Od strony praktycznej natomiast wyglądało to tak, że od 9.30 zaczęliśmy się zbierać. Profesor Orczyk wydał w końcu rozkaz zdobycia Zamku, ruszyliśmy więc pełni determinacji, motywowani perspektywą polepszenia swoich ocen z niektórych przedmiotów. Kiedy już dostaliśmy się przed główne wejście do kościoła, nasz poczet sztandarowy wraz z opiekunem i kilkoma wybrańcami wepchnął się do środka, reszta natomiast pozostała na zewnątrz, wiernie oczekując wyłonienia się z tłumu wychodzących znajomych twarzy.
Msza święta nieco się przedłużyła, ludzie zgromadzeni na dworze zaczęli marznąć coraz bardziej i niecierpliwie oczekiwali słów: „Ite, missa est”.
Około godziny 12:20 wierni zaczęli tłumnie opuszczać kościół – najpierw wychodziło wojsko, później policja, górnicy, harcerze, przedstawiciele poszczególnych zakonów itd. Aż w końcu przyszedł czas na poczty sztandarowe, w tym i nasz. Gdy wreszcie ujrzeliśmy nasze złote słońce na ciemno-niebieskim tle, ruszyliśmy mniej więcej w jego kierunku, po 20 minutach udało się zebrać małą grupę (plus-minus dwie osoby): zajęliśmy strategiczne miejsce nieco dalej od ustawiających się w dłuuugim rzędzie ludzi, w tym niosących najróżniejsze transparenty, wznoszących nieraz dziwne okrzyki, rozdających biało-czerwone wstążeczki, gazety czy czerwone goździki – i obserwowaliśmy rozwój sytuacji.
Pochód był gotowy od około 12.30, mimo to czekaliśmy cierpliwie z jego startem jeszcze ponad pół godziny. Nareszcie o 13:00 – „Coś drgnęło! Poszli!” Zeszliśmy ze wzgórza wawelskiego, weszliśmy w ulicę Grodzką, wkroczyliśmy na Rynek Główny, przeszliśmy dumnie przed Kościołem Mariackim (13:15), by następnie skierować się w udekorowaną ulicę Floriańską. Przeszliśmy pod Bramą Floriańską, obeszliśmy Barbakan i powoli wyłonił się nasz cel główny. Ludzi zaczęło nagle gwałtownie przybywać; żeby przecisnąć się z pocztem, trzeba było uzbroić się w niemałe pokłady cierpliwości.
Wspomagani okrzykami jakiegoś pana: „Szybciej i odważnie do przodu!” , który biegał wzdłuż pochodu, brnęliśmy w coraz gęstszy tłum, oddzielony metalowymi barierkami. Po kilku minutach zobaczyliśmy wielki pusty plac Matejki odgrodzony zewsząd, z jedną małą ciasną bramką służącą za wejście, której strzegł pewien wielki pan w czarnych okularach, fizycznie przypominający Profesora Urbana (jego brat?), wpuszczający tylko osoby z wieńcami, poczty sztandarowe, delegacje i osoby posiadające tzw. przepustki dziennikarskie. Resztę dość mocno odpychał i „prosił” o wycofanie. W tym momencie zostaliśmy rozdzieleni, nawet Profesor Orczyk nie został wpuszczony (!). Staliśmy więc ściśnięci jak sardynki i słuchaliśmy apelu poległych, a następnie informacji o tym, kto składa wieńce na Grobie Nieznanego Żołnierza. Kolejno wymieniane delegacje budziły nagłe reakcje tłumu. Nazwy niektórych partii politycznych wywoływały głośne „Buuuuuu!!!”; delegacja Radia Maryja sprowokowała do komentarza: „A tych to kto tu wpuścił?!” (po tych słowach zaczęła się głośna debata pełna wyrazów oburzenia ze strony starszych pań zebranych wokół mnie, wymieniających swoje – bardzo zróżnicowane – poglądy). Podobne reakcje wywoływały tytuły niektórych gazet. Natomiast ostatnie – co nie znaczy, że najgorsze – delegacje (w tym i nasza) nagradzane były tylko od czasu do czasu słabowitym aplauzem.
Ceremonia powoli się kończyła, trzeba się było jakoś wydostać. Nie wymagało to wielkiej filozofii, wystarczyło bezwładnie dać się ponieść tłumowi, osłaniając jedynie głowę. Następnie zostaliśmy poinformowani, że nasz udział w uroczystości dobiegł końca i możemy iść do domu. Było około godziny 14.30 (planowano zakończenie na godzinę 13:00). W Krakowie lubią długie ceremonie…

Tekst przygotowała Agnieszka Łydka z 3f.

Zobacz też nagranie.

Zdjęcia.

 28-11-2008

Copyright © 2019 High School Rights Reserved.

Oferta edukacyjna 2016/2017